Adam Stańczak
RSS


RSS
czwartek, 10 maja 2012

W ostatnich tygodniach w komentarzach analityków i w mediach branżowych zaczynam odnajdywać znaną z najostrzejszego fazy kryzysu nutę, która składa się symfonię podniecenia. Po okresie względnej stabilizacji powróciły krwiste metafory i a tytuły biją po oczach czerwonym czcionkami. Pochodną jest większa nerwowość części klientów biur maklerskich, której ślady znajduję w skrzynce mailowej. Skorzystam zatem z okazji, żeby wyjaśnić punkt widzenia, który zmusza do spokojnego przyglądania się ostatnim wydarzeniom, bez poddawania się bieżączce medialnej.

Zwolennicy oglądania wykresów w programach do analizy technicznej nie będą mieli problemu ze zrozumieniem załączonych obrazków, chociaż rzadko można znaleźć na rynku metodę wyłączającą sam wykres instrumentu. Wszystkim zatem spieszę wyjaśnić, iż widzicie Państwo przeplot dwóch prostych średnich kroczących z indeksu WIG20 dla 13 i 50 ostatnich sesji – odpowiednio – czerwona i zielona z wartościami na skali prawej, ale bez samego wykresu WIG20. Średnie nie są w żaden sposób korygowane o znane metody (jak np. nadawanie większej wagi ostatnim zmianom). Przebieg dwóch średnich kroczących uzupełnia popularny wśród analityków giełdowych wskaźnik ATR, który mierzy średnią, realną zmianę indeksu w punktach – w tym przypadku z 14 sesji, skala lewa.

Wykres 1

Przy czytelnym ruchu w jednym kierunku szybsza średnia z 13 sesji będzie rosła lub spadała wyprzedzając średnią z 50 sesji. Ruchowi o godnej szacunku dynamice będzie towarzyszył wzrost zmienności, który obrazuje ATR. Spojrzenie na wykres pierwszy pokazuje, iż w najgorętszych okresach sytuacji kryzysowej średnie – jednak wygładzające obraz rynku – spadały dynamicznie a czytelnym trendom spadkowym towarzyszyły radykalne wzrosty zmienności. Tak było w 2008 roku, kiedy świat zwątpił w amerykańską gospodarkę i amerykańskie banki oraz w sierpniu zeszłego roku, kiedy nowa fala kryzysu zakwestionowała zdrowie europejskiego sektora finansowego.

Na tym tle ostatnie miesiące wypadają wyjątkowo spokojnie. W istocie od sierpnia zeszłego roku przebieg WIG20, wygładzony przez średnie brakiem szumu z pojedynczych sesji, zachowuje się wyjątkowo cicho a wzajemne przecinanie się średnich od góry i od dołu jest wskazaniem, iż na rynku nie ma trendu. Na brak trendu wskazuje również układ szczytów i dołków kreślonych przez średnie. Nowej fali paniki nie sygnalizuje ATR, który szoruje na poziomach, które obserwowano w okresie, gdy wartość WIG20 była o około 25 procent wyższa. W takim kontekście doprawdy trudno zrozumieć, dlaczego w komentarzach pojawiają się krzykliwe tytuły straszące inwestorów wydarzeniami, które zwyczajnie nie mają miejsca.

Wykres 2

Na dziś WIG20 wygładzony z szumu jednostkowych wydarzeń przebywa na poziomach, które oglądamy na rynku od dobrych dziewięciu miesięcy. Również stopień nerwowości, który na rynkach dobrze oglądać poprzez wskaźniki zmienności, nie wskazuje jakiejś nowej fali paniki. Oczywiście nie znaczy to, iż za kilka dni sytuacja nie ulegnie radykalnej zmianie, ale na dziś termometry nie pokazują podwyższonej gorączki na GPW i zdecydowanie za wcześnie na diagnozy, którymi raczą inwestorów komentatorzy. Możliwie, iż część winy za krzykliwe tytuły w komentarzach ponosi klasyczna dla dostarczających treści potrzeba przebicia się do odbiorców, którą doskonale podsumował Andrzej Mleczko rysunkiem o huraganie.

Tagi: kryzys
18:40, a.stanczak
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8